Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Wrzesień 2014

Ty puchu marny!

Wyobraź sobie ból dobiegający z wnętrza Ciebie. Ból, którego nie można pominąć, przeoczyć. Kładziesz się z nadzieją, że może uda Ci się zasnąć, przespać to, obudzić w lepszych czasach. Wijesz się nerwowo, zmieniasz pozycje. Minuty mijają mozolnie, słyszysz bicie własnego serca. Żadna pozycja nie przynosi ukojenia. Wybija 1 w nocy. Nic. 1:30 nic. 2:00 nic. Ze wściekłością przetrząsasz wszystkie szuflady, szafki, kosmetyczki, torby. Gdzieś musi się kryć ta jedna, jedyna biała pigułka. Twoje wybawienie. Nie znajdujesz. Miotasz się. Nerwowo, ale delikatnie. Nie chcesz przecież obudzić rodziców, śpiących obok. 2:30 dalej nic. Ubierasz się. Bierzesz pierwszą z brzegu torbę, wrzucasz do niej portfel, klucze i telefon, na wszelki wypadek, przecież zaraz wrócisz. Łapiesz buty i kurtkę, założysz na korytarzu. Wychodzisz po cichu na palcach z mieszkania. Skradasz się do piwnicy. Jak złodziej. Byle ciszej. Bierzesz rower, nie swój, bo dalej nie masz świateł. Wrzucasz torbę do koszyka. Wynosisz rower i pędzisz. Jedziesz pustymi ulicami. Senne miasto nieświadomie śpi. A Ty jedziesz. Pełzniesz niczym narkoman po działkę, po wybawienie. Mija Cię auto dostawcze, pasażer krzywo Ci się przygląda. Co za idiota jeździ nocą rowerem. W deszczu. Jeszcze kawałek. Przyspieszasz. Już. Jesteś na miejscu. Podjeżdżasz do okienka. Pusto. Światło się pali. Dzwonisz dzwonkiem. Krótko. Czekasz. Nic. Dzwonisz jeszcze raz, tym razem dłużej. Nic. Zaczynasz się denerwować, dłużej już nie wytrzymasz. Pojawia się zaspana kobieta. W końcu. Dostajesz o co prosisz. Wybawienie w pigułce. Nie czekając bierzesz jedną. Nadzieja na lepsze. Wsiadasz na rower i pędzisz. Do domu, do łóżka ze swoim wybawieniem. Dojeżdżasz, chowasz rower. Wdrapujesz się na górę, jednocześnie zdejmując z siebie kurtkę. Gorąco. Ubrałeś się za ciepło i kręci Ci się w głowie. Wchodzisz do mieszkania niezauważony. Kierujesz się do swojego pokoju. Kładziesz rzeczy delikatnie przy łóżku. Zdejmujesz buty i mdlejesz… Za późno.

Read Full Post »

Spilled Ink Poetry

poezja autorska Jagoda Wróblewska Grzesiak

nic prostszego

o nauce językiem laika

Tomek w kuchni,

czyli moje kulinarne ekscesy

Strzelecki

Prosto z głowy...