Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Czerwiec 2011

Kiss the rain.

Dopiero dzisiaj dochodzę do wniosków jak bardzo potrzebowałam tych ułamków sekund pełnych adrenaliny, strachu i niepewności. Niesamowite uczucie stać w letargu na torach i patrzeć jak prosto na Ciebie jedzie pociąg. Ta chwila pozwoliła mi wiele zrozumieć. Mimo że na naprawę kilku spraw już jest zbyt późno to jednak gdzieś tam cieszę się, że w końcu to do mnie dotarło, że w końcu zdołam oderwać się od tego w czym tak długo trwałam, za długo. Chociaż straciłam trochę krwi, spłynęło wiele łez, to jednak przepełniłam się nadzieją aż po brzegi. Nadzieją, że jest jeszcze jakaś szansa, że zdołam naprawić zniszczone, odnaleźć zagubione i odkryć nieświadome.

Pozostaje złudzenie zamienić w rzeczywistość i nie poddawać się.

Read Full Post »

Kolejny wybór. Od dłuższego czasu próbuje dojść do jakichś wniosków, odnaleźć właściwą drogę. Dość nieudolnie jak widać. Biegnę, zwalniam, zawracam, pędzę w drugą stronę, a po chwili ponownie ustaję. To nie to. Nie mogę odnaleźć własnej drogi, nie wiem którędy iść. Wciąż walczą, serce i rozum, zaiste romantyczny konflikt. Romantyzm czy racjonalizm?  Gwałtowne uczucia czy stabilność? Może i jedno, i drugie? Zaczynam czuć się jak ten Rzecki. Zatracam wiarę w swoje ideały, tracę złudzenia, wszystko zdaje się być zwykłymi mrzonkami. Czy prawdziwa miłość stawia warunki? Bezlitosne ultimatum? Romantyzm, w który tak wierzę, temu zaprzecza. Miłość jest ponad wszystko, niszczy wszelkie przeciwności i jednocześnie nie stawia granic. Co zrobić? Co wybrać? Miłość. Samotność. Stabilność. Wszystko i nic, banialuki.

Pora odbudować własny świat, własne zasady i wartości. Samotnie czy nie – chcieć to móc. Co ma być to będzie.

Człowiek jest jak ćma: na oślep rwie się do ognia, choć go boli i choć się w nim spali. Robi to jednak dopóty – dodał po namyśle – dopóki nie oprzytomnieje. I tym różni się od ćmy… 

Read Full Post »

Nikt nigdy nie obiecywał, że życie będzie łatwe. Nigdy nie śmiałam także sądzić, że będzie zwykłą, miłą przygodą. Mimo to coraz częściej zwyczajnie mnie ono przytłacza. Zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Zawodzę, upadam. Próbuję się podnieść, wziąć głaz pełen problemów i wtoczyć je na górę. Już zdaje się, że wychodzę na prostą, że jakoś będzie, kolejny raz kamień stacza się, ciągnąc mnie ze sobą. Nie wiem czy znajdę siłę wtaczać go kolejny raz. Nie wiem czy znajdę chęć, by próbować jeszcze raz. Przeraża mnie fakt, że w tak młodym wieku boję się każdej nadchodzącej minuty, że totalnie uszła ze mnie chęć życia. Coraz ciężej przychodzi mi uśmiechnąć się, odpowiedzieć na czyjeś pytanie normalnym tonem, a nie chamskim burknięciem. Straciłam wszystko.

 

Tak się zastanawiam jak to jest po drugiej stronie. Czy w ogóle jest jakaś druga strona, czy ktokolwiek tam na mnie czeka. Czy istnieje ten eden, biblijny raj.

Może już niebawem się dowiem.

 

Read Full Post »

Spilled Ink Poetry

poezja autorska Jagoda Wróblewska Grzesiak

nic prostszego

o nauce językiem laika

Tomek w kuchni,

czyli moje kulinarne ekscesy

Strzelecki

Prosto z głowy...