Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Luty 2011

Ja? Ty? My?

Trudno tak być nam ze sobą,

Bez siebie nie jest lżej…”

W chwilach takich jak ta, kiedy siedzę z miliardem chusteczek, a łzy wzbierają z każdą minutą coraz bardziej, ogarnia mnie tylko jedna myśl. Czy ja tak cholernie dużo wymagam od życia? Czy może nie potrafię docenić tego, co już mam, wciąż pragnąc więcej? Łudzę się, że kiedyś znajdę odpowiedzi na te dręczące pytania.

Życie dało szansę na coś, co nie miało prawa bytu. Chociaż nie… wróć. Może to jednak my daliśmy tę szansę wbrew życiu, wbrew planom i zamiarom? Jeśli tak… to dlaczego tak łatwo to niszczymy?

Wzajemny szantaż, przerzucanie winy z jednego na drugie, zazdrość, ból, łzy, niepewność. To wszystko sprawia, że wzajemnie się wykańczamy, zamiast pomagać sobie żyć.

Już jako mała dziewczynka z zazdrością obserwowałam szczęśliwe pary, małżeństwa, miałam ich dookoła siebie wystarczająco dużo. Radość, duma, pożądanie – tylko to widziałam w ich oczach. I nawet jeśli przez sekundę przemknął tam strach, od razu pojawiała się druga para oczu, która swoją szczerością stała na polu życia niczym strach na wróble – pilnowała, by nikt nie próbował tego zniszczyć. Czasem te sielankę nadgryzały kłótnie, te większe i te mniejsze. Jednak oni potrafili sobie z tym poradzić, dopełniali się wzajemnie. Jeśli jedno uroniło łzę, drugie natychmiast zarażało swą radością. Naprawdę wspaniale obserwuje się takie pary. Oboje z kochanków żyło we wspólnym świecie, jednak każde z nich miało swój prywatny półświatek, gdzie drugi wcale nie potrzebował ingerować, nie chcąc burzyć osiągniętej harmonii. Ufali sobie. Ofiarowali siebie wzajemnie, nie oczekując nic w zamian. Pełna bezinteresowność. Czy to jest właśnie ta poszukiwana recepta na udany związek? Chciałabym to wiedzieć. Może kiedyś spotkam starszą kobietę, pełną życiowej mądrości i doświadczeń, która mi przybliży składniki na magiczny eliksir szczęśliwego życia. Pragnę tego.

Chociaż posiadam tak znikome doświadczenie życiowe, tak mało widziałam, tak mało przeżyłam, wiem, że łzy i siedzenie z założonymi rękami nic nie daje. Owszem, dni będą dalej mijały, ale nie tak jakbyśmy chcieli. Osłabiona zarówno fizycznie jak i psychicznie zamierzam się wziąć za szmaty i podnieść sama siebie. Kto ma to zrobić, jeśli nie ja? Komu na tym zależy? Kap… kap… kap… Brak chętnych. Jeśli jednak ktoś taki gdzieś tam jest – niech to pokaże.

PS. Miłość nigdy nie będzie jak liść na wietrze – targana jego podmuchami nie będzie bezwiednie płynąć.

Read Full Post »

Nocne smęcenie.

Człowiek, kim jest człowiek? Różne dziedziny nauki inaczej go definiują, wiara także inne cechy nadaje. Według Biblii człowieka od zwierząt rozróżniają rozum i wolna wola. Co skłania więc człowieka do zatracenia tych wyjątkowych cech i strącenia się ze szczebla drabiny hierarchii? Trudne pytanie. Dzisiaj świat ogarnia wszechobecna głupota i pustka. Zatracamy te naprawdę cenne wartości, oddając się gonitwie za tymi drogimi. Zapominamy o dziecięcych marzeniach, prawdziwej miłości, wspomnieniach, czyli o wszystkim co nadaje naszemu życiu sens. Wolimy ograniczyć się do zapewnienia sobie dóbr materialnych. Studia, dobra praca, pełne konto – dzisiejsze priorytety ludzi. Słuchając opowieści dziadków czy ich znajomych z młodości wyławiam wartości jakie cenili. Tak naprawdę żyli w trudniejszych czasach. Wojna, okupacja, nie było im łatwo. Jednak każde z nich chciało po prostu założyć rodzinę, spłodzić potomka, dobrze wychować, po prostu żyć szczęśliwie. Brakuje mi tego w dzisiejszych czasach. Brakuje tu takiej normalności. Chwil, kiedy patrzy się w niebo z uśmiechem na twarzy, kiedy nie trzeba się przejmować własnymi problemami, bo wierzy się, że uda nam się je rozwiązać. Chwil, które będzie się na starość wspominać i opowiadać wnukom przy kominku. Albumy ze zdjęciami zastępujemy fotkami na naszej – klasie czy facebooku. Nasze dzieci nie poznają magii siedzenia z albumem rodzinnym na dywanie, oglądania zdjęć i wspominania tego co już się przeżyło. Smutne. Kolejne pokolenia zatracą to co od początku istnienia było najważniejsze – zwykła rozmowa, bez pośpiechu, skrótów. Normalna rozmowa z przyjacielem, chłopakiem, dziewczyną, matką, ojcem, bratem, siostrą, ciocią, wujkiem. Z całą rodziną, z gronem przyjaciół i znajomych. Wspólne przywoływanie dawnych przeżyć, rozterek, wzdychanie nad ubiegłymi problemami. Kiedyś to było czymś normalnym, dzisiaj wystarczy szybka ‚rozmowa’ przez komunikator. Nie, nie wystarczy i im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej dla nas. Internet i telefony komórkowe miały być tylko pomocą przy komunikacji, nie zastąpić ją całkowicie. To mija się z celem.
Mam nadzieję, że uda mi się przybliżyć moim dzieciom uroki dzieciństwa jakie miałam ja, moi rodzice czy dziadkowie – godziny spędzone na dworze, zabawy z innymi dzieciakami z podwórka. Normalne dzieciństwo bez obawy o rozładowaną baterię w telefonie, nowe fotki na facebooku, aktualizację komunikatora czy inne naprawdę zbędne dla dziecka sprawy. I mam nadzieję, że mój przyszły mąż mi w tym pomoże. Prawda, kochanie?

Read Full Post »

Spilled Ink Poetry

poezja autorska Jagoda Wróblewska Grzesiak

nic prostszego

o nauce językiem laika

Tomek w kuchni,

czyli moje kulinarne ekscesy

Strzelecki

Prosto z głowy...