Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Grudzień 2010

Jeden błąd – tylko tyle wystarczy, by nieodwracalnie zaprzepaścić coś, co budowało się wytrwale każdego dnia przez dłuższy czas. Kiedy zdajemy sobie sprawę, co tak naprawdę zrobiliśmy, pochłania nas mieszanina strachu, żalu i niepewnego jutra. Stajemy się cieniem. Wyrzuty sumienia i niekończące się pytania „co by było, gdyby to się nie stało?” zabijają z każdym dniem coraz skuteczniej. Błądzimy wokół tego jednego złego kroku. Wspomnienie boli, ale zapomnieć jeszcze trudniej. Zwłaszcza, kiedy zniszczyliśmy coś naprawdę ważnego. Gorzej, kiedy dopiero teraz zdajemy sobie sprawę jak wiele straciliśmy…

Zaufanie. Czym tak naprawdę jest zaufanie? Jak podaje wikipedia… jest emocją okazywaną ludziom, przedmiotom czy instytucjom, takim jak firma, rząd czy społeczeństwo. Może być wzajemne. Zaufanie jest wiarą w określone działania czy własności obiektu obdarzonego zaufaniem. Często oznacza nawet przekonanie jednej ze stron w to, że motywacją drugiej strony wobec niej jest bycie uczciwym i chcącym działać dobrze. Zaufaniem obdarowujemy osobę, której wierzymy, że będzie doradzać nam dobrze, myśląc o nas, a nie o sobie.

Niby wszystko jasne, pięknie, cudownie. Tylko skąd mamy wiedzieć jak to zaufanie zdobyć? I co gorsza – jak stracone odzyskać? Mam wrażenie, że na te dwa pytania człowiek zdobywa odpowiedzi przez całe życie i każdego dnia się ona zmienia. Raz odpowiedź wije się jedną drogą, kolejnym razem inną, lecz nigdy nie jest wystarczająco dosłowna. Chociaż powstało wiele poradników „jak zdobyć zaufanie” i cały czas powstają kolejne to nie łudźmy się – nie znajdziemy złotego środka. Każdy jest inny, każdy postrzega świat, motywy ludzkie w zupełnie inny sposób. I to jest właśnie ten problem, a może coś co powinniśmy  w końcu docenić? W każdym razie niemożliwą rzeczą jest wiedzieć w 100% czego może chcieć druga osoba, w jaki sposób chce, byśmy postępowali.

Abstrahując – nigdy nie zdołamy odzyskać straconego zaufania, kiedy osoba, która je straciła, nie będzie tego chciała. W kontaktach międzyludzkich obie strony muszą chcieć, by zdołać coś osiągnąć.

Amen.

Reklamy

Read Full Post »

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Read Full Post »

– Kuba, do cholery, zostaw mamy książki! – Joanna krzyczała raz po raz, jednak jej słowa nie przynosiły należytych efektów. Starała się zapanować nad emocjami, schować je do tylnej kieszeni u spodni, jednak każdego dnia było coraz trudniej. Studia, praca, dom, dziecko, wszystko było na jej głowie, a miała zaledwie 19 lat. Była dumna ze swojej pociechy. Kubuś miał jej oczy, którymi potrafił spojrzeć w sposób wywołujący łzy. Nie stronił od czułości. Jak każde dziecko lubił się przytulać, nie sprawiało mu trudności powiedzenie mamie, jak bardzo ją kocha. Jednak za każdym razem, kiedy Joanna spoglądała na swoje dziecko, dostrzegała jak inne mogło być jej życie, gdyby nie ta feralna noc. Usiłowała otrząsnąć się z tych myśli, jednak po jakimś czasie dopadały ją ze zdwojoną siłą, jakby żałowała.

Dni mijały szybko, a każdy zdawał się być identyczny jak poprzedni. Pobudka o 6, ogarnięcie mieszkania, szybka toaleta, uszykowanie dziecka, zaprowadzenie do przedszkola i już śpiesznie do pracy. Niezdrowy obiad, gdzieś na mieście, wykłady, z których dalej spieszyła, by odebrać Kubę od opiekunki. Wieczorem padała do łóżka i w mgnieniu oka zasypiała, chociaż powinna się uczyć. Znowu zawaliła egzamin. Jeśli tak dalej pójdzie nie zaliczy roku, a ciężko zarobione pieniądze pójdą w błoto. Często siadała na parapecie, przyglądając się jak małe dziewczynki beztrosko biegają z wózkami. Zazdrościła im tej nieświadomości trudów dorosłego życia, za każdym rogiem czyha kolejny problem. Wiedziała, że mogła wybrać tę łatwiejszą drogę, jednak nie chciała być sama. Wybrała drogę najtrudniejszą i już nigdy nie będzie sama. Ma Kubę. Jednak czasem tego żałuje. Czuje się jak małe bezbronne dziecko, które pozostawione bez opieki złamało wszelkie zasady. Rodzice się od niej odwrócili, znajomi wymazali z pamięci, przyjaciele powoli, lecz stanowczo, wycofali się z jej życia. Pozostał jej tylko ten mały, niegrzeczny chłopiec.

Read Full Post »

Ludzkie oblicze.

Człowiek nie jest nieomylny.  Z pewnością żadne żywe stworzenie nie jest nieomylne. Nawet zaiste mechaniczne procesy jakimi można nazwać transkrypcję czy translację mogą kryć w sobie błędy, które później odbiją się na funkcjonowaniu całego organizmu. Jest to swego rodzaju pocieszenie dla naszego gatunku, że jednak nie tylko my błądzimy. Nie tylko my dokonujemy złych wyborów, ale to my możemy sobie je uświadomić i spróbować powrócić na słuszną drogę.

Mi się udało, chociaż nie zawdzięczam tego sobie. To on walczył, kiedy moja nadzieja zniknęła za rogiem. To on próbował ją dogonić i chociaż nie zdołał to oddał część swojej. To on pomógł mi znów odnaleźć nić wiary. To on sprawił, że dziś na nowo wiem, że to ma sens. Stał się delikatnym i ciepłym światełkiem w tunelu codzienności. Prowadzi mnie przez życie, lecz kiedy zniknie zacznę błądzić po omacku.

Read Full Post »

Spilled Ink Poetry

poezja autorska Jagoda Wróblewska Grzesiak

nic prostszego

o nauce językiem laika

Tomek w kuchni,

czyli moje kulinarne ekscesy

Strzelecki

Prosto z głowy...