Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Marzec 2010

– Wynoś się! – krzyknęła ostatnim tchem. Stała bez ruchu usiłując złapać oddech. Kiedy usłyszała trzaśnięcie drzwiami puściły jej nerwy. Rzuciła się na łóżko z chaotycznym płaczem. Pierwszy raz od wielu dni pozwoliła ujawnić się swoim emocjom. Spędziła tak wiele godzin, zalewając łóżko łzami. Ignorowała dźwięk dzwoniącego telefonu. Ignorowała pukanie do drzwi. Ignorowała wszystko. Nie mogąc wyswobodzić się z pułapki pełnej żalu, strachu i rozpaczy, trwała w niej. Nie próbowała walczyć, nie miała sił. Czuła się jakby nagle ktoś zgasił jej światło, pozbawiając ostatniego promyka nadziei. Nie docierały do niej dźwięki natury i otoczenia. Nie słyszała samochodów, lektora w filmie, zadowolonych pań z reklam. Jej świat opanował parszywy dźwięk odbijających się kropel deszczu o dno studni. Kap… kap… kap… A może to łzy powolnie spływające po polikach? Pewnego ranka obudził ją nieznany dotąd dźwięk. Podążyła za jego śladem. Doprowadził ją do okna. Otworzyła je i przetarła oczy ze zdumienia. Nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła. Nieznany jej świat, emanujący ogromną radością. Tak dziwny, lecz jednocześnie tak kuszący. Pospiesznie zarzuciła na siebie sukienkę i wybiegła na spotkanie z „nową rzeczywistością”. Chciała czym prędzej dostać się do tego nowego świata. Wybiegła przed dom. Jej oczom ukazał się widok okropnego miasta, które tak dobrze znała. Zawiedziona, powolnym krokiem wczłapała się do mieszkania. Rzuciła się na łóżko i zaczęła nieobecnie wpatrywać się w czarną kropeczkę na białym suficie. Była niczym skaza, ale przyciągała. Ogarnęła ją monotonia. Jej świat nie miał sensu, choć kilka minut temu jej serce wypełniła po same brzegi nadzieja na lepsze jutro. Każdego dnia poświęcała dużo czasu tej małe kropce na suficie. Mówiła do niej, opowiadała swoje sekrety, rozterki, marzenia. Z każdą chwilą dostrzegała coraz więcej barw i odcieni. Częściej także się uśmiechała. Minął rok od tamtego parszywego zdarzenia, które zmieniało diametralnie jej życie. Dzisiaj wie, że ma do kogo wracać, że ktoś na nią wytrwale czeka i chętnie wysłucha. Prozaiczna kropka sprawiła, że jej świat nabrał sensu. Kropka dała jej nadzieję i tchnęła w nią życie, jak prawdziwy realny przyjaciel…

A czy Ty również masz swoją kropeczkę na suficie świata?
Reklamy

Read Full Post »

Sine dubio…

Całe życie robisz wszystko by wzbudzić szacunek innych, by zasłużyć na ich zaufanie, by czuli się bezpiecznie w Twojej obecności, by między Wami nie było barier. Przez dłuższy czas wydaje Ci się,  że jest dobrze, że wybrałeś dobrą drogę, że Twoje życie jest warte każdej minuty jaka przemija.

I nagle budzisz się pewnego ranka, spoglądasz smętnie przez okno, widzisz rzeczywistość… jakoś ukrytą niby za mgłą. Czujesz, że czegoś Ci brakuje. Sprawdzasz najważniejsze rzeczy. Nie, nic nie zgubiłeś. Dzwonisz do rodziców. Wszystko u nich w porządku. Jednak Ty wciąż źle się czujesz. Czujesz się jak… jak stara książka. Niby niesie ze sobą wiele przesłań, ale nikt nie chce z nich korzystać. Mgła gęstnieje. Wszędzie słyszysz puste słowa. Widzisz fałszywe twarze. Tak długo chciałeś dla nich jak najlepiej. Czy kiedykolwiek zadałeś sobie pytanie dlaczego to robisz? Czy to ma jakiś sens? Czy masz coś z tego?

Przez wiele lat starałam się być oparciem dla przyjaciół. Być z nimi w ich najgorszych i najlepszych chwilach. Dzielić z nimi strach i odwagę, nienawiść i miłość, uczucie bezsensu i szczęście. Nigdy nie zastanawiałam się tak naprawdę dlaczego tak postępuję. Aż do dzisiaj. Bałam się, że zostanę sama, całkiem sama w zgiełku codzienności. Robiłam to wierząc, że i oni będą postępowali jak ja, stojąc u mego boku także w najtrudniejszych chwilach mojego życia. Ostatnie miesiące przyniosły ze sobą wiele zmian. Razem z dawną codziennością odeszli oni, pozorni przyjaciele. Pozostały tylko wspomnienia, mnóstwo pytań i żal, dziwny żal. Mimo wszystko nauczyłam się jednego. Zmiany prowadzą do kolejnych zmian, na które właśnie nadeszła pora. Czas zdecydowanie zmierzyć się z rzeczywistością, stłumić obawy i iść z dumą przez ten świat, bo przecież każdy z nas jest potrzebny. Tak jak nadzieja rodząca się wraz ze wschodem słońca, ciepło płynące z dziecięcego uśmiechu i niesamowite piękno natury.

Read Full Post »

Spilled Ink Poetry

poezja autorska Jagoda Wróblewska Grzesiak

nic prostszego

o nauce językiem laika

Tomek w kuchni,

czyli moje kulinarne ekscesy

Strzelecki

Prosto z głowy...