Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Październik 2009

Kamyczek, kolejny jebany kamyczek… – pomyślała Linda przyglądając się zawartości swojego sitka. Od ponad trzech tygodni całe dnie spędza nad tą jebaną rzeką, wierząc, że powtórzy się historia pewnego mężczyzny, lecz z nią w roli głównej.

Dobre trzydzieści lat temu, tego słonecznego dnia, pewien młodzieniec wybrał się nad rzekę złudnej zdobyczy. Nie wiedział dlaczego tak ją nazywają i zbytnio go to nie obchodziło. Liczył się tylko dzień i natura. Położył się na lśniącej w słońcu zieleni trawy tuż nad brzegiem i zaczął wpatrywać się w toń wody. Jego zmysły rejestrowały wiele rzeczy. Ćwierkające ptaki, zapach fiołków, zalotnie goniące się ryby, wirujące rośliny. Chcąc poczuć się bliżej natury pospiesznie zdjął ubrania i wskoczył do rzeki. Po chwili, otworzył oczy, patrzenie pod wodą nie stanowiło żadnego problemu. Uważnie przyglądając się każdemu najdrobniejszemu kamykowi dostrzegł błysk, delikatny i tajemniczy. Podpłynął, by znaleźć źródło owego zjawiska. Okazało się, że był to maleńki kamyk, wziął go do ręki i wypłynął na powierzchnię. Zachwycony jego pięknem postanowił iść do złotnika, by dowiedzieć się czegoś więcej. Sprzedawca nie miał żadnych wątpliwości – był to diament. Chłopak sprzedał swoje znalezisko, by w końcu się przeprowadzić. Dostał wystarczająco dużo, by kupić mieszkanie w dużym mieście i opłacić studia. Od tamtej chwili oddał się nauce bez żadnych trosk o zapłacenie rachunków czy czesnego. Był szczęśliwy i taki chciał pozostać na zawsze.

Cały absurd tej historii kryje się pod niezbyt pewnym źródłem jej pochodzenia, nie wiadomo czy owy mężczyzna żył i czy w ogóle dostał taki prezent od losu. Linda w to uwierzyła, aż za bardzo. Nikt nie był w stanie wyperswadować jej to.
Od chwili poznania owego mitu, dzień w dzień przeczesuje dno rzeki w poszukiwaniu czegoś cennego. Każdego wieczoru przeżywa rozczarowanie, a mimo to nie poddaje się, kolejnego dnia przychodzi znowu. Przysporzyło jej to wiele kłopotów, a nawet całkiem zrujnowało życie. Straciła pracę, a przyjaciele przestali się do niej odzywać. Została zupełnie sama w swoim świecie pełnym złudnych nadziei.
Przez długi, długi czas kontynuowała swoją pracę, także tego dnia. Robiła to co zwykle, jednak w innym miejscu, gdzie nurt rzeki był silniejszy, o wiele silniejszy. W pewnym momencie, kiedy usiłowała się odwrócić uderzyła głową w kamień z ogromną siłą. Polała się krew, a Linda straciła przytomność. Siła wyporu rzeki wypchnęła ją na powierzchnię, a prąd niósł dalej w dół rzeki. Po kilku godzinach pewien wędkarz odnalazł ją, wciąż była nieprzytomna. Natychmiast wyciągnął ją na brzeg, okrył swoją koszulą i zawiózł do szpitala. Lekarze bezzwłocznie powiadomili rodzinę. Przez wiele dni Linda nie odzyskiwała przytomności, jednak jej bliscy czuwali przy niej dzień w dzień.
Mijały tygodnie, miesiące, aż minął rok od wypadku. Jej stan był wciąż bez zmian. Tego dnia coś się zaczęło zmieniać, na lepsze oczywiście. Można było dostrzec delikatne ruchy powiek oraz skurcze mięśni dłoni. Czyżby się budziła…? Rodzina i przyjaciele czuwali w napięciu z coraz większą nadzieją. Ich modlitwy przyniosły cudowne skutek. Wybudziła się ze śpiączki.
– Gdzie… gdzie ja jestem?
– Jesteś w szpitalu. Potknęłaś się i spadłaś ze schodów. – lekarz natychmiast zaspokoił ciekawość pacjentki.
– Ale…ale… ja pracowałam, szukałam diamentów w rzece. – Linda zaczęła się rozglądać przypatrując każdej twarzy po kolei, wzrok utkwiła w twarzy matki. – A Wy mnie zostawiliście samą, nie chcieliście się do mnie odzywać. Myśleliście, że zwariowałam. – rozpłakała się, nie mogąc strawić złych myśli.
– Ależ córciu, nie opowiadaj głupot. Jesteśmy z Tobą cały czas. Tamtego dnia też byliśmy. Na imieninach Tomka spadłaś ze schodów, zawieźliśmy Cię do szpitala, gdzie powiedzieli nam, że wpadłaś w śpiączkę, na dokładnie rok.
– Ale… ale… ale… jak…
Linda nie mogła w to uwierzyć, nie wiedziała, co się stało. Czyżby rzeka, historia, to wszystko było wytworem jej walki z chorobą? W głowie wirowały miliony pytań, jednak nie miała czasu na zadanie ich, przemyślenie i odnalezienie odpowiedzi.
Otarła oczy i uśmiechnęła się z nadzieją, że to był tylko złudny, bardzo długi sen.

A czy Wy nie żyjecie w złudnym śnie, wierząc, że to tylko smutna rzeczywistość?

Reklamy

Read Full Post »

Drogie Panie (i Panowie? oO), która nie chciała mieć dużego, jędrnego biustu, który podoba się każdemu mężczyźnie? No właśnie…

Otóż znalazłam sposób, aby marzenia stały się rzeczywistością! Nie zmarnujcie okazji, przyłączcie się do grona szczęśliwych kobiet.

Metoda jest bardzo prosta.

Krok 1:  Opisz swoje pragnienia na kartce i przyczep w widocznym dla Ciebie miejscu. Może na lodówce?

Krok 2:  Zmierz obwód biustu i zapisz na kartce wyżej.

Krok 3: Ściągnij melodię na dysk i wrzuć na odtwarzacz, by zawsze mieć przy sobie.

Krok 4: Przez 10 następnych dni 20 razy dziennie, co 30 minut słuchaj powyższej melodii.

Krok 5: Ciesz się z wyników! 😀

By całość dała widoczny efekt koniecznie musisz być dobrego nastawienia. Sceptyczne myślenie niweczy całość.

Teraz spróbuj opędzić się od mężczyzn…

Read Full Post »

Spilled Ink Poetry

poezja autorska Jagoda Wróblewska Grzesiak

nic prostszego

o nauce językiem laika

Tomek w kuchni,

czyli moje kulinarne ekscesy

Strzelecki

Prosto z głowy...